Jako właściciel firmy wiertniczej działającej od kilkunastu lat na terenie województw małopolskiego i śląskiego, widziałem już w tej branży niemal wszystko. Przez lata model pracy był prosty: klient wskazywał palcem miejsce, w którym chciałby mieć kran, a my wjeżdżaliśmy z ciężkim sprzętem i wierciliśmy do skutku. Problem polegał na tym, że ten „skutek” nie zawsze oznaczał wodę. Wielokrotnie zdarzało się, że po przekroczeniu 40 czy 60 metrów w twardym, suchym piaskowcu musieliśmy wyciągać żerdzie i informować inwestora, że tutaj ujęcia nie będzie. Dla klienta to dramat finansowy, a dla nas – logistyczny koszmar i strata czasu, którego w sezonie budowlanym nikt nam nie zwróci.
Właśnie dlatego od pewnego czasu niemal przy każdym trudniejszym zleceniu sugerujemy klientom kontakt z poszukiwaniawody.pl w celu wykonania badania metodą ERT (tomografia elektrooporowa). Z perspektywy wykonawcy, taka współpraca z geofizykami to nie jest zbędny dodatek, ale fundament rentowności naszej firmy. Kiedy dostaję do ręki profesjonalny raport z profilowaniem gruntu, moja praca przestaje być loterią. Wiem dokładnie, na jakiej głębokości spodziewać się warstwy wodonośnej, jakie pokłady skalne będę musiał przewiercić i jakiego typu rury oraz filtry przygotować na pakę.
Największym błędem, z jakim wciąż walczymy w branży, jest poleganie na różdżkarzach. Muszę to podkreślić z całą stanowczością: różdżkarstwo to praktyka tradycyjna, która nie ma żadnych naukowych dowodów skuteczności. Wiele razy widziałem, jak „specjalista” z wahadełkiem biegał po działce w okolicach Żywca czy Suchej Beskidzkiej, wskazywał punkt, a my po dwóch dniach pracy wyciągaliśmy suchy świder. To psuje opinię o firmie wiertniczej, bo klient, mimo braku wody, i tak musi zapłacić za wykonany otwór. Dzięki badaniom elektrooporowym ten problem praktycznie znika. Jeśli geofizyka pokazuje „zero”, po prostu nie wjeżdżamy na działkę, oszczędzając paliwo, sprzęt i nerwy klienta.
Opłacalność z naszej strony bierze się z szybkości rotacji zleceń. Zamiast spędzać trzy dni na jednej działce, wykonując dwa próbne, nieudane odwierty, dzięki danym z badań ERT wchodzimy, wiercimy jeden skuteczny otwór w jeden dzień i jedziemy do kolejnego klienta. Sprzęt się nie zużywa na darmo w litym granicie, a my zyskujemy miano firmy skutecznej. Nasz wskaźnik zadowolenia klientów poszybował w górę, odkąd zaczęliśmy opierać się na twardych danych, a nie na przeczuciach.
Firma poszukiwaniawody.pl świetnie rozumie potrzeby wiertników na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie. Ich badania trwają krótko, zazwyczaj około 4 godzin, co nie blokuje nam frontu robót. Dostajemy konkretny przekrój poprzeczny terenu, który jest dla nas jak mapa drogowa. W dzisiejszych czasach, przy rosnących kosztach maszyn i paliwa, profesjonalne rozpoznanie geofizyczne to jedyny sposób, by prowadzić firmę wiertniczą w sposób przewidywalny i uczciwy wobec klienta. To układ, w którym wygrywają wszyscy: my mamy pewną robotę, a klient ma wodę w kranie bez zbędnego ryzyka.






