7 października Hamas zaatakował Izrael przeprowadzając bezprecedensową operację zbrojną z terytorium Gazy, które kontroluje od 2006 roku. Atak, w którym zginęło kilkuset cywilów, okazał się zaskoczeniem dla izraelskiego aparatu bezpieczeństwa. W odpowiedzi, Izrael rozpoczął blokadę Strefy Gazy, a w wyniku przeprowadzanych przez izraelskie lotnictwo bombardowań rośnie liczba ofiar wśród ludności cywilnej. Mimo ogłoszonej przerwy w działaniach zbrojnych i wymiany zakładników, długotrwały rozejm w dalszym ciągu stoi pod znakiem zapytania. Konflikt w dalszym ciągu, może przerodzić się w otwartą wojnę pomiędzy Izraelem a krajami arabskimi. Przedłużająca się wojna, i ewentualna eskalacja w regionie doprowadzi nie tylko do ogromnego kryzysu humanitarnego, ale także do kolejnego kryzysu migracyjnego i wzrostu przestępczości na granicach Unii Europejskiej. Konflikt pomiędzy Izraelem, a Hamasem może także zainspirować islamskie ugrupowania terrorystyczne do ataków tak na Bliskim Wschodzie jak i na Starym Kontynencie.

Reakcje Unii Europejskiej

Pierwsze oświadczenie ze strony Unii Europejskiej opublikowane zostało przez wysokiego przedstawiciela 8 października. W oświadczeniu potępiono ataki Hamasu na Izrael, wzywając do zaprzestania przemocy i wyrażając solidarność z Izraelem oraz uznano jego prawo do obrony w ramach prawa międzynarodowego. Początkowe wpisy w mediach społecznościowych przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen zawierały w swojej treści wyłącznie wyrazy solidarności z Izraelem i jego prawo do samoobrony, mimo że 9 października Izrael Minister obrony Izraela, Yoav Gallant ogłosił blokadę Gazy pozbawiając ludność cywilną dostępu do energii elektrycznej, jedzenia i bieżącej wody. Kilka dni później została zapowiedziana wizyta Ursuli von der Leyen i przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoly. Po spotkaniu z izraelskim premierem Benjaminem Netenjahu, aby wyrazić solidarność z ofiarami ataków terrorystycznych Hamasu i spotkać się z izraelskimi przywódcami.

10 października odbyło się także spotkanie pomiędzy państwami członkowskimi Rady Współpracy Zatoki Perskiej a państwami członkowskimi Unii Europejskiej, celem omówienia strategicznego partnerstwa pomiędzy organizacjami oraz sytuacji pomiędzy Palestyną, a Izraelem. We wspólnym komunikacie potępiono wszelkie ataki na ludność cywilną. Wezwano do ochrony ludności cywilnej, przypominając stronom o ich obowiązkach wynikających z zasad międzynarodowego prawa humanitarnego. Po spotkaniu z przedstawicielami krajów arabskich, Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borell wydał oświadczenie, w którym również potępił atak terrorystyczny Hamasu oraz wszelkie ataki na ludność cywilną. Wezwano także do poszanowania do ochrony ludności cywilnej w Gazie i przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego.

Dopiero 17 października Rada Europejska wydała komunikat przedstawiając wspólne stanowisko UE dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie, w którym potępiła Hamas oraz jego brutalne i masowe ataki terrorystyczne oraz podkreśliła prawo Izraela do obrony zgodnie z prawem humanitarnym i międzynarodowym w obliczu przemocy. Za nim jednak UE wystosowała wspólny komunikat, 9 października Oliver Varhelyi, unijny komisarz ds. sąsiedztwa i rozszerzenia ogłosił zawieszenie pomocy rozwojowej dla Palestyny i konieczność weryfikacji pakietów pomocowych na lata 2021–2024 o wartości ponad 1 miliarda euro.

Temu jednostronnemu oświadczeniu zaprzeczył Borell mówiąc, że większość państw UE opowiada się za dalszym wsparciem, dodając, że fundusze „nie zostaną anulowane”. Pod koniec listopada Ursula von der Leyen potwierdziła, że przegląd bieżącej pomocy dla Palestyńczyków nie wykazał nieprawidłowości.

Pauza w działaniach wojennych, wynegocjowana z pomocą Kataru i Stanów Zjednoczonych została przyjęta przez UE z zadowoleniem. Jednocześnie szef unijnej dyplomacji podkreślił zaniepokojenie dużą ilością ofiar cywilnych, w szczególności kobiet i dzieci i podkreślił moralny i prawny obowiązek przestrzegania międzynarodowego porządku prawnego.

Unia Europejska wobec konfliktu izraelsko – palestyńskiego

Stosunki Unii Europejskiej z Izraelem odbywają się w ramach Europejskiej polityki sąsiedztwa (EPS). Ich szczegółowy wymiar został określony w dokumencie z 2005 roku The EU-Israel Action Plan, którego obowiązywanie zostało przedłużone do stycznia 2025 r. UE jest także największym partnerem handlowym Izraela, a zacieśnienie stosunków gospodarczych umożliwił układ o stowarzyszeniu UE-Izrael . W 2022 r. 25,6% eksportu tego kraju trafiło do krajów członkowskich. Z kolei Izrael jest 25. największym partnerem handlowym UE i jednym z głównych partnerów handlowych UE w obszarze Morza Śródziemnego.

Relacje UE z Autonomią Palestyńską opierają się na Przejściowym układzie stowarzyszeniowy w sprawie wymiany handlowej i współpracy z 1997 r. i rozwijane są w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Od 2000 r. w ramach różnych programów pomocowych UE przeznaczyła łącznie 930 milionów euro, co czyni ją największym międzynarodowym darczyńcą dla Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu. Unia Europejska wspiera także m.in. procesy demokratyczne w ramach Europejskiej wspólnej strategii (EJS) na rzecz wsparcia Palestyny na lata 2021–2024, a także współpracuje w ramach projektu Wspieranie Autonomii Palestyńskiej w celu poprawy rządów i praworządności (2020–2024) razem z Organizacją Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Jednocześnie UE nie poparła wygranej Hamasu w wyborach parlamentarnych i uznaje tą organizację za terrorystyczną.

Od lat 80. ubiegłego wieku Wspólnoty Europejskie opowiadają się za prawem do samostanowienia narodu palestyńskiego w granicach przewidzianych w Rezolucji 242 Rady Bezpieczeństwa ONZ. Unia Europejska sprzeciwia się izraelskiej okupacji, którą od wojny sześciodniowej objęte pozostają Zachodni Brzeg, Wzgórza Golan, Wschodnia Jerozolima i Strefa Gazy i popiera dwupaństwowe rozwiązanie konfliktu (two-state solution). UE opowiada się także m.in. Arabską Inicjatywę Pokojową, które przyjęły państwa Arabskie w 2002 r., podczas konferencji w Bejrucie. Plan pokojowy zainspirowany przez Arabię Saudyjską, zakładał że normalizacja relacji z Izraelem jest możliwa jedynie przy powstaniu państwa Palestyny, która będzie obejmowała Strefę Gazy oraz Zachodni brzeg, ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej. W tym samym roku tzw. kwartet bliskowschodni, który składał się z Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Rosji zadeklarował utworzenie „Mapy drogowej”, którą poparł Parlament Europejski, i która de facto powtarzała główne założenia poprzednich inicjatyw.

Unia Europejska na przestrzeni lat aktywnie wpisuje się we wszelkie inicjatywy pokojowe podkreślając, że niepodległa Palestyna jest podstawą do pokojowego rozwiązania konfliktu i dla zapewnienia bezpieczeństwa w regionie. UE popierała także projekty pokojowe Stanów Zjednoczonych m.in. porozumienia z Oslo, które zostały podpisane w 1993 r. w Waszyngtonie. Potwierdzały one uznanie Autonomii Palestyńskiej przez Izrael i były pierwszym bezpośrednim porozumieniem pomiędzy rządem Izraela a Organizacją Wyzwolenia Palestyny (OWP). Stary Kontynent uznaje przewodnią rolę USA w tym konflikcie, które są najważniejszym partnerem polityczno-wojskowym Izraela, jednak UE nie poparła tzw. „umowy stulecia” przedstawionej przez ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa w 2020 r. Bruksela odniosła się też krytycznie do faktu przeniesienia amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy w 2017 roku.

Konsekwencje konfliktu dla Unii Europejskiej

Atak Hamasu bezprecedensowo pogorszył napięte stosunki pomiędzy Izraelem i Palestyną i doprowadził do zachwiania status quo, które także nie było wolne od przemocy i wzajemnej niechęci. Gdy do przestrzeni publicznej dotarła informacja, że zamach pochłonął 1,4 tys. ofiar, głównie cywilnych, a do niewoli pojmano 240 osób środowisko międzynarodowe wyraziło solidarność z narodem żydowskim. Izrael zdobył poparcie polityczne od najważniejszych sojuszników, w tym przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, które dodatkowo zapowiedziały wsparcie wojskowe oraz zwiększenie militarnej obecności we wschodniej części Basenu Morza Śródziemnego oraz Bliskiego Wschodu. Wraz z ogłoszeniem blokady Strefy Gazy, bombardowań i rozszerzenia operacji o wojska lądowe przez izraelską armię, w wyniku czego zginęło kilka tysięcy Palestyńczyków, UE zaczęła przyjmować bardziej wyważone stanowisko naciskając na przestrzeganie prawa humanitarnego. Sam Joe Biden podczas przemówienia w Białym Domu zaadresowanego do Izraela stwierdził, aby ten nie dał się ponieść złości, odwołując się do amerykańskich doświadczeń z ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r.

Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie polaryzuje kraje członkowskie Unii Europejskiej, co także ma swoje odzwierciedlenie podczas głosowań na forum ONZ.
Opieszałość wobec ogłoszenia wspólnego stanowiska wobec wydarzeń z 7 października odzwierciedla problem z wypracowaniem jedności w kwestii Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, co obniża wiarygodność i sprawczość UE jako niezależnego podmiotu.

Wspólnoty europejskie, są największym darczyńcom humanitarnym dla Palestyny, a skala zniszczeń wymagała będzie jednak zintensyfikowania tego wsparcia. Jednocześnie pod znakiem zapytania stoi polityczna przyszłość Palestyńczyków.

Zgodnie z zapowiedziami gabinetu wojennego Izraela, operacje przeprowadzane na terytorium Gazy mają na celu całkowite zniszczenie Hamasu. Oprócz tego Benjamin Netanyahu sprzeciwia się powrotowi do władzy Autonomii Palestyńskiej razem premierem Mohammadem Abbasem jako prezydentem. Realizacja założonego celu przez Izrael wydaje się jednak niepewna. Siły Zbrojne Izraela są w stanie uszczuplić potencjał militarny Hamasu i jego finansowanie, jako że znaczna część dochodu Hamasu stanowiła wszelkiego rodzaju podatki od ludności cywilnej.

Hamas to jednak nie tylko Strefa Gazy, ale przede wszystkim ideologia dżihadu, której nie da się zlikwidować militarnie. Przemoc jaka towarzyszy temu konfliktowi stanowi zaplecze dla radykalizacji innych grup terrorystycznych, a także samej ludności cywilnej. Jednocześnie podczas gdy światowe media monitorują Strefę Gazy, na Zachodnim Brzegu także dochodzi do starć. Wydaje się, że na takim gruncie, trudno o ustanowienie demokratycznego rządu dla Palestyńczyków, który nie będzie niechętny Izraelowi.

Konflikt pomiędzy Izraelem i Hamasem w przypadku eskalacji może mieć także reperkusje polityczne i gospodarcze dla Europy. O ile stanowisko krajów Zatoki Perskiej jest zbieżne ze stanowiskiem Unii Europejskiej w sprawie konieczności istnienia dwóch państw, to retoryka krajów arabskich wobec wojny jest bardziej stanowcza. Podczas nadzwyczajnego szczytu w Rijadzie Saudyjski książę koronny Mohammed ibn Salman powiedział, że Izrael jest odpowiedzialny za zbrodnie przeciwko Palestyńczykom i łamanie prawa międzynarodowego. Arabia Saudyjska wstrzymała także normalizację z państwem żydowskim, która po długich negocjacjach miała dojść do skutku. Prezydent Egiptu, Abdel Fattah al-Sisi wyznaczył także Izraelowi „czerwoną linię” sprzeciwiając się rekolekcji Palestyńczyków do Egiptu i Jordanii. Otwarty konflikt w Zatoce Perskiej mógłby także zaszkodzić dostawom ropy do Europy z tego regionu i odsuwa jeszcze dalej negocjacje w sprawie Porozumienia nuklearnego z Iranem, który w ramach tzw. tzw. Osi Oporu bierze udział we wsparciu finansowym i bojowym Hamasu.

Czy Stary Kontynent może odgrywać konstruktywną rolę w konflikcie?

W świetle ostatnich wydarzeń wydaje się, że ani Unia Europejska ani Stany Zjednoczone bez wsparcia pozostałych aktorów międzynarodowych, nie są w stanie doprowadzić do konsensusu pomiędzy Izraelem i Palestyną. Atak terrorystyczny Hamasu na państwo żydowskie jest efektem niepowodzeń wszystkich podejmowanych prób mających doprowadzić do pokojowego rozwiązania tego konfliktu zarówno ze strony europejskiej jak i arabskiej. Mimo słabnącej roli zachodniej dyplomacji w tym konflikcie, Unia Europejska w dalszym ciągu powinna podkreślać konieczności rozwiązania dwupaństwowego w granicach z 1967 r. i sprzeciwiać się izraelskiemu osadnictwu.

Jednocześnie wydaje się, że przy tak skrajnych emocjach, jakie budzi ten konflikt i jego historia, wszystkie zaangażowane podmioty powinny podkreślać, że tak samo Izraelczycy jak i Palestyńczycy mają prawo do poszanowania swojej tożsamości oraz posiadania własnego państwa. Unia Europejska może odegrać także ważną rolę zarówno w walce z dezinformacją, jak i w ramach miękkiej dyplomacji walczyć z antysemityzmem, islamofobią i rasizmem.

Unia Europejska powinna także zweryfikować swoją politykę zagraniczną wobec Autonomii Palestyńskiej i Izraela. Wydaje się, że dotychczasowe starania na rzecz budowania demokracji i zrównoważonego rozwoju dla Palestyny, nie sprawiły, że pojawiła się alternatywa dla Hamasu, ani obecnego prezydenta AP Mohammada Abbasa, który jest popierany zaledwie przez 20% społeczeństwa. Stosunki z Izraelem w ostatnim czasie także nie są wolne od sprzeczności odkąd pod koniec 2022 r., władzę objął oceniany za najbardziej religijno-konserwatywny rząd, który także utrudnia starania UE w kwestii rozwiązania konfliktu bliskowschodniego.

Wojna pomiędzy Hamasem a Izraelem może być także kolejną próbą refleksji nad przemysłem zbrojnym krajów członkowskich. Europejscy decydenci obawiają się, że konflikt na Bliskim Wschodzie zepchnie wojnę Ukrainę na dalszy plan. Jednocześnie jak wskazują analitycy, Rosja będzie w stanie odbudować siły lądowe szybciej niż przewidywano. Według raportu Niemieckiej Rady Stosunków Zagranicznych, biorąc pod uwagę rosyjski czas odbudowy, NATO musi osiągnąć zdolność wojenną w ciągu pięciu do dziewięciu lat, aby móc odstraszyć Rosję od kolejnego konfliktu w Europie. Kraje Bałtyckie ostrzegają, że Rosja będzie prawdopodobnie potrzebować od dwóch do czterech lat, aby odbudować swoją armię do sił przed wojną na Ukrainie. W dłuższej perspektywie wojna pomiędzy Izraelem, a Palestyną może także okazać się wyzwaniem także dla Stanów Zjednoczonych. Joe Biden zapowiedział dalsze wsparcie wojskowe dla Ukrainy, jednak USA zintensyfikowały także swoją obecność na Bliskim Wschodzie i w dalszym ciągu muszą obserwować to co dzieje się na Pacyfiku. Kraje Unii Europejskiej, mimo wsparcia w ramach NATO oraz perspektywie uwikłania Stanów Zjednoczonych w tak wiele wyzwań, powinny zintensyfikować własne zbrojenia.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego

O autorze

Katarzyna Klimaszewska

Doktorantka w obszarze nauk politycznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Uczestniczka XIV edycji programu Akademia Młodych Dyplomatów prowadzonego przez Europejską Akademię Dyplomacji. Publikowała na łamach Portalu Spraw Zagranicznych psz.pl oraz w Biuletynie Analiz Centrum Inicjatyw Międzynarodowych. Wśród jej zainteresowań znajdują się: polityka Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu, stosunki europejsko-bliskowschodnie oraz islamski dżihad.

Zobacz wszystkie artykuły autora